sobota, 17 stycznia 2015

Mały banalny tunning kosmetyków sklepowych: peeling enzymatyczny.

Cześć!

czasem zdarza się, że niestety, ale zakupiony przez nas produkt nie spełnia oczekiwań. I nie bardzo mamy pomysł na to, co z nim dalej zrobić, czy zmuszać się do jego wykończenia, czy przeciwnie wyrzucić na dno kosza żałując w duszy wydanych nawet najmniejszych pieniędzy.

Jednym z takich mało zadowalających mnie produktów był peeling enzymatyczny z Ziaji z serii Ulga. Byłam swego czasu bardzo zadowolona z tej serii zwłaszcza z płynu micelarnego i kremu na dzień. Liczyłam również na delikatne i skuteczne działanie tego peelingu - niestety moja twarz i tak dość oporna na złuszczające działanie kwasów wywinęła się też od działania papainy. I co teraz?
Faktem jest, że siłą rzeczy ta papaina działa, ale tak słabo, że efektu gołym okiem u siebie nie dostrzegę, ani ręką nie wyczuję. 

Postanowiłam coś w tym temacie wymyślić. 
Peeling enzymatyczny Ziaji ma gęstą, dość śliską i lepką konsystencję. Pomyślałam zatem, że może być dobrym amortyzatorem do solidnych zdzieraków mechanicznych. Z uwagi na fakt, że peeling kordunowy z ZSK okazał się ciut za mocny dla mnie - nawet w towarzystwie olejów  - postanowiłam go złagodzić mazią stanowiącą peeling Ziaja Ulga, tym samym wzmacniając działanie złuszczające papainą zawartą w peelingu. I okazało się to strzałem w 10!























Do 3-4 łyżeczek peelingu dokładam 0,5-1 płaskiej łyżeczki kordunu i taką mieszankę nakładam na twarz i zostawiam na ten krótszy czas zalecany przez producenta, czyli 5 minut. Następnie masuję twarz przez około 2-3 minuty stopniowo przy użyciu wody pozbywając się mazi z twarzy. I tataaaam. Efekt piękny: cera gładka, rozświetlona, ale nie podrażniona w najmniejszym stopniu, choć podczas masażu i tak drobinki były mocno wyczuwalne.
Taki sposób można zastosować również do innego peelingu enzymatycznego o ile jest treściwy lub ma postać gęstej mazi. 

Dla tych dziewczyn, które mają cerę naczynkową, wrażliwą i peeling mechaniczny na twarz odpada całkowicie, a zakupiony peeling enzymatyczny nie sprawdził się, mogą zastosować powyższe rozwiązanie jako peeling do stóp, które często zaniedbujemy w naszej pielęgnacji, a przecież one potrzebują intensywnego złuszczania.

A Wy, jakie macie pomysły na kiepskie peelingi enzymatyczne?

2 komentarze:

  1. Już się ucieszyłam, że zrobię sobie taki peeling, bo mamcałe pudełko korundu, a tu klops - naczynka na twarzy :/ Będe musiała wykorzystać na stopy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To proponuję dosypać trochę kordunu do peelingu kawowego (olejek/woda/hydrolat + kawa). Doskonale złuszcza, zdecydowanie lepiej niż kawa, a przez to wspomaga działanie ujędrniające kawy. Ale zmyć to cholerstwo (kordun mam na myśli) z ciała to wyzwanie - ale cóż czasem dla piękna warto się ciut pomordować :)

      Usuń

Podobał Ci się post? A może przeciwnie, bardzo Ci się nie podobał. Komentuj, każdy komentarz jest dla mnie cenny. Jeśli obserwujesz bloga, nie musisz dawać znać, na pewno Cię znajdę i Twojego bloga :):)