środa, 21 stycznia 2015

Oeparol Hydrosense - drugie życie kremu pod oczy i na powieki

Witajcie,

Dziś kilka słów o kremiku, który niechcący dostał drugą szansę, i który zachwycił.


Krem Oeparol Hydrosense zawiera unikalny kompleks HialuRoseTM, łączący w sobie kwas hialuronowy i olej z wiesiołka, który to tworzy film ochronny na skórze i zatrzymuje wodę w naskórku. Dodatkowo zawiera pielęgnujące i regenerujące skórę masło shea i kofeinę, która napina, ujędrnia i poprawia mikrokrążenie, a co za tym idzie zmniejsza obrzęki pod oczami.
Tyle teorii i obietnic producenta, a jak działa w praktyce?
Moje pierwsze spotkanie z tym kremem jako wyspanej i zrelaksowanej trzydziestki nie było zbyt dobrze rokujące na przyszłość. Nie powiem, że nie robiło nic, ale liczyłam na więcej. Krem rzeczywiście wygładzał i leciutko napinał skórę. Przyzwoicie też nawilżał, ale żeby dostrzec te efekty trzeba było szkła powiększającego i naprawdę wnikliwej obserwacji. Taki efekt uzyskiwałam też po zwykłych żelach pod oczy za kilka złotych. Po około trzech tygodniach dawania mu szans na bardziej widoczne efekty odstawiłam go w kąt. 
Ale wkrótce zostałam mamą i skończyło się przesypianie nocy, mogłabym nawet rzec, że skończyło w ogóle spanie. Skóra pod oczami zwiotczała, pomarszczyła się, zaczęłam dostrzegać początki kurzych łapek. I te sińce i wory pod oczami. Na odległość było widać, że dawno nie spałam. Naczytałam się wiele rzeczy pozytywnych o olejku z opuncji figowej nazywanego naturalnym botoksem polecanego zwłaszcza na skórę pod oczami. Nieprzyzwoicie drogi, ale co mi tam, potrzebowałam wsparcia. Niestety olejek dawał efekty tylko na początku, potem przestał działać, efekty nie były już takie jak przy kilku pierwszych użyciach. Z braku czasu na szukanie genialnego kremu pod oczy sięgnęłam z powrotem po Oeparol. Uciapałam się nim pod oczami na noc - tak uciapałam, ze zmęczenia nie miałam ochoty ani sił wklepywać krem pod oczy. Po kolejnej nieprzespanej nocy, a będąc dokładniejszym po 2-3h spania nieprzytomna spojrzałam w lustro i oniemiałam. Moja skóra pod oczami była wygładzona, rozjaśniona, napięta, kurze łapki zniknęły. Wyglądałam jakbym spała 8 godzin. Przy kolejnych użyciach efekt był taki sam. A więc o to chodzi w działaniu tego kremu - przed urodzeniem miałam skórę w zbyt dobrym stanie, dlatego nie widziałam efektów. Teraz, gdy moja skóra pragnie wsparcia ten krem daje rzeczywiście fajny efekt. Nawet jeśli jestem w miarę wypoczęta krem ten wspiera moje oczy w okresie grzewczym. Więcej opinii na temat tego kremiku znajdziecie tu.
A czy Wy macie kosmetyki, które zachwyciły Was dopiero przy drugim podejściu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobał Ci się post? A może przeciwnie, bardzo Ci się nie podobał. Komentuj, każdy komentarz jest dla mnie cenny. Jeśli obserwujesz bloga, nie musisz dawać znać, na pewno Cię znajdę i Twojego bloga :):)