czwartek, 29 stycznia 2015

Postanowienia urodowe 2015

Cześć!

Dziś króciutko o noworocznych postanowieniach.

Każdy z okazji nowego roku planuje sobie jakieś postanowienia toteż ja również zabrałam się za noworoczne obietnice urodowe, że niby co ja cudnego dla mojej skóry zrobię.

OTO ONE:


1. Pozbyć się przebarwień hormonalnych 
Od sierpnia, kiedy ostatni raz je dokumentowałam nie robiłam z nimi nic, no może z wyjątkiem toniku octowego, który rzeczywiście lekko mógł je rozjaśnić. Od stycznia zaczęłam już bardziej o nie dbać - ale o tym w oddzielnym poście. W każdym razie zamierzam pielęgnację ukierunkować pod kątem zwalczania przebarwień, ale mądrze, bez pośpiechu i bez agresywnych, czy niesłużących mi metod.

2. Zadbać o skórki paznokci


Aktualnie - co widać na załączonym zdjęciu - są twarde, suche, zadzierają się i wyglądają co najmniej nieestetycznie. Ale nie mam do nich serca, zawsze sobie obiecuję, że wieczorem będę wsmarowywać w nie chociaż masło shea, ale nic z tego. A zatem krok pierwszy - co wieczór systematycznie wmasowywać masło shea w skórki przy okazji je odsuwając, co pozwoli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - będą miękkie i prawie niewidoczne. Choć często do tej pory to robiłam to jednak jestem przeciwniczką wycinania skórek, no chyba, że coś odstaje, przeszkadza lub boli jakiś zadziorek. 

3. Kupować kosmetyki przemyślanie, a nie pod wpływem chwili 
O rany ileż ja mam z tym problemu! Jak już wejdę do drogerii to umarł w butach - bo może to albo to mi się przyda, albo zrobi cuda na mojej skórze w końcu to taka osławiona nowość! Trochę bardziej przemyślane są zakupy internetowe - może dlatego, że dodatkowo zazwyczaj muszę opłacić przesyłkę, albo po prostu nie mam jeszcze zaufania do czegoś czego nie mogę dotknąć. Wracając do zakupów stacjonarnych gubią mnie też promocje - no diabli by to wzięli! Kupuję na zapas, choć wiem, że kiedyś ten produkt mi się zapewne znudzi i drugiego opakowania nie zużyje. Tak ostatnio było z balsamami z masłem kakaowym - kupiłam ten, który sobie upatrzyłam 300 ml i jeszcze masełko pół litrowe, bo było w mega promocji. I jak ja zużyje prawie litr balsamu kakaowego zanim minie termin ważności? Już mnie mdli. Kupować tylko to, co niezbędne i potrzebne mojej skórze, nie testować wszystkiego na raz!

To są trzy najistotniejsze urodowe postanowienia. Nie ma sensu wypisywać litanii postanowień, których i tak nigdy się nie spełni. Te powyższe są najważniejsze i najbardziej potrzebne mojej skórze, mojemu dobremu samopoczuciu i mojemu portfelowi.

A jakie są Wasze urodowe postanowienia na 2015 rok?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobał Ci się post? A może przeciwnie, bardzo Ci się nie podobał. Komentuj, każdy komentarz jest dla mnie cenny. Jeśli obserwujesz bloga, nie musisz dawać znać, na pewno Cię znajdę i Twojego bloga :):)