niedziela, 8 lutego 2015

Wszyscy mają SYLVECO, mam i ja!

Cześć!

Stało się! Pod wpływem blogerek stałam się kilka dni temu szczęśliwą posiadaczką produktu polskiej firmy Sylveco. 



Zgodnie z moim noworocznym postanowieniem podeszłam do tych zakupów racjonalnie, przemyślanie i rozsądnie. Zakupiłam jeden produkt, który wydawał się najbardziej odpowiedni i bezpieczny - lekki krem brzozowy. Początkowo miałam ochotę bardziej na lekki krem rokitnikowy ze względu na jego działanie podrasowujące koloryt skóry, ale obawiałam się zbyt oleistej formuły. Stanęło więc na kremie brzozowym. Betulina jest naturalnym inhibitorem tyrozynazy - enzymu, który przyspiesza przemianę melaniny; co ma duże znaczenie pielęgnacji skóry z przebarwieniami. To również był jeden z powodów mojego zainteresowania kremem brzozowym.
A zatem wygooglałam najbliższy sklep oferujący kosmetyki Sylveco w moim mieście i udałam się na zakupy.

W sklepie do produktu otrzymałam również próbki kremu pod oczy i szamponu Sylveco oraz gazetkę z firmowymi produktami i pomysłami na naturalne spa w domu, czy przepisami kulinarnymi z użyciem produktów, które firma wykorzystuje w swoich kosmetykach :) 


A co najfajniejsze otrzymałam zaproszenie na bezpłatne dermokonsultacje Sylveco. Więcej o dermokonsultacjach znajdziecie TU. Na stronie możecie sprawdzić, czy i kiedy dermokonsultacje będą (były :( ) odbywać się w Waszym mieście.

A wracając do zakupionego kosmetyku. Oczywiście recenzja nastąpi po minimum 3 tygodniach stosowania, nie mnie jednak w tym momencie mogę powiedzieć o moich pierwszych wrażeniach.
  • higieniczne, eleganckie opakowanie - niby to nie najważniejsze w kosmetyku, ale bardzo cenię sobie fakt, że nie muszę grzebać paluchami w kremie
  • ładnie i przystępnie opisany skład - nawet laik będzie wiedział, co w tym kremie siedzi
  • konsystencja emulsji-mleczka
  • wydaje się dość mało wydajny, bo po nałożeniu dość szybko wchłania i aby skutecznie go rozprowadzić trzeba go nabrać więcej
  • szybko się wchłania do matu - nie wiem zatem jak działa na skórze suchej, mojemu mieszańcowi wystarczy, aczkolwiek na mróz będę go wspomagać olejkiem
  • skóra po nałożeniu sprawia wrażenie elastycznej, zagęszczonej, takiej lekko śliskiej
  • zapach - nie przypomina mi ziół - pachnie raczej aptecznie
Teraz z niecierpliwością czekam na efekty działania kremu, sprawdzę go również pod makijażem mineralnym i w połączeniu z olejkiem.

A Wy czy już macie za sobą doświadczenia z Sylveco? Jakie były?



Kate :)

2 komentarze:

  1. Miałam próbkę tego kremu i był świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też się spisuje poprawnie jak do tej pory, ciekawa jestem efektów dłuższego stosowania.

      Usuń

Podobał Ci się post? A może przeciwnie, bardzo Ci się nie podobał. Komentuj, każdy komentarz jest dla mnie cenny. Jeśli obserwujesz bloga, nie musisz dawać znać, na pewno Cię znajdę i Twojego bloga :):)