poniedziałek, 16 marca 2015

Dwa terminy ważności kosmetyków. Jak je odczytywać i dlaczego ten drugi w wielu przypadkach jest bez sensu?

Cześć!

Ile razy któraś z Was zaczęła używać nowego tuszu do rzęs, który po kilku dniach wysechł? Albo zaczęłaś używać nowego balsamu, który po kilku dniach zmienił kolor i zapach?
WTF?!?!?!
Zadajesz sobie pytanie i rzucasz mięsem pod adresem producenta! Też tak mam, ale przyczyna leży gdzie indziej. A mianowicie w dacie ważności.


NA WIĘKSZOŚCI KOSMETYKÓW DATY WAŻNOŚCI SĄ DWIE.


Jedna napisana standardowo - konkretną datą, a druga ujęta w wymiar czasowy na symbolu otwartego opakowania.


I właśnie tu jest pies pogrzebany. W tej drugiej dacie ważności. 
Dlaczego? Mianowicie dlatego, że to data przydatności produktu po otwarciu, czyli po kontakcie produktu z powietrzem. Ale...ileż razy widzieliśmy w drogeriach otwierany i wąchany balsam, czy żel? Ile razy widzieliśmy otwierany przez potencjalną Klientkę tusz do rzęs w celu obejrzenia szczoteczki i konsystencji? Wiele razy zapewne. I od tego pierwszego otwarcia zaczyna obowiązywać data ważności po otwarciu. A możemy mieć niestety takie nieszczęście, że zakupimy np. balsam do ciała jakieś 4 miesiące po tym pierwszym otwarciu (i po drodze może po wielu innych otwarciach) i - jeśli był ważny 6 miesięcy po otwarciu - po kilku miesiącach zaczyna nam śmierdzieć. 

Czy winą za to obarczyć producenta? Ale dlaczego, skoro on nie otwierał namiętnie opakowania? 

Czy obarczyć tym drogerię, która nie wystawia testerów, ani nie pilnuje klientów? Ale czy da się zapobiec i uprzedzić działanie Klienta? 

Jak to rozwiązać? Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem i najprostszym jest plombowanie zamknięcia - co zauważyłam w balsamie Biały Jeleń Polleny Ostrzeszów, gdzie rzeczywiście cała nakrętka była zaplombowana i żeby dostać się do balsamu należałoby uszkodzić plombę. 

Można oczywiście plombować tak jak pasty do zębów - samo otwarcie. 

Takie postępowanie zwiększyłoby bezpieczeństwo i higienę stosowania kosmetyku, a przede wszystkim data ważności po otwarciu miałaby rację bytu. 

Skoro kremy do twarzy, sera itp. mogą być zabezpieczane przed otwarciem to dlaczego inne produkty nie? 
A takich niezabezpieczonych produktów jest mnóstwo! Pomijając kosmetykę kolorową (lakiery, szminki, tusze, cienie itp.) brak zabezpieczenia występuje we wszelkiego rodzaju tonikach, żelach, balsamach, szamponach, maseczkach i peelingach w tubkach. Strach się bać, kiedy się pomyśli ile nosów i paluchów zbliżało się do tych kosmetyków w drogeriach.

Dlatego apeluję do producentów o zabezpieczanie tych produktów oraz udostępnianie testerów! Dla bezpieczeństwa i zadowolenia Klientów!

A jaki jest Wasz stosunek do zabezpieczania takich kosmetyków? 
Czy wąchacie kosmetyki, jeśli nie ma testera? 
Czy kiedykolwiek nacięłyście się na suchy tusz, śmierdzący balsam itp.?

Kate:)


11 komentarzy:

  1. pisałam o tym ostatnio;) masz całkowitą racje dlatego lubie tusze i szminki z avonu bo są zalakowane folią i mam pewnosc ze nie były otwierane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba jeszcze tusze Yves Rocher są zafoliowane - przynajmniej te, które dostawalam w gratisie do zakupów.

      Usuń
  2. Aż mi ciarki idą po plecach jak widzę w drogerii te wszystkie baby wąchające i macające co popadnie... Ale im się wydaje,że nic złego przecież nie robią. Sama również kupiłam ostatnio krem i mimo tego, że jest plombowany "sreberkiem" w domu okazało się, że jest ono zerwane a w kremie widać odciśnięty paluch... ohyda. Jestem za tym, żeby producenci lepiej zabezpieczali a drogerie zerkały na klientów. Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem za znalezieniem delikwenta po odciskach palca! :) Jak widać nawet plomba nie daje pewności.

      Usuń
  3. Tak racja w drogeriach dużo osób otwiera nowe opakowania, a później inna osoba je kupuje. Ja jak nie ma testera to nie otwieram, zazwyczaj czytam opinie, ale nie każdy tak robi. Plomby i foliowanie produktów zdecydowanie utrudnilyby to i przy zakupie byłaby pewność że kosmetyk jest nowy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak racja w drogeriach dużo osób otwiera nowe opakowania, a później inna osoba je kupuje. Ja jak nie ma testera to nie otwieram, zazwyczaj czytam opinie, ale nie każdy tak robi. Plomby i foliowanie produktów zdecydowanie utrudnilyby to i przy zakupie byłaby pewność że kosmetyk jest nowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, widzę, że wielu osobom to przeszkadza

      Usuń
  5. Niestety sporo osób otwiera różne kosmetyki, też wolałabym, żeby były lepiej zabezpieczone. Ale wówczas musiała by się też zwiększyć ilość testerów, a większość firm takowych nie udostępnia do sklepów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety:( Podejrzewam też, że gdyby zaczęli udostępniać mogłoby to wpłynąć na cenę produktu :(

      Usuń
  6. Też jestem za lepszym zabezpieczaniem kosmetyków... Niestety to prawda, że ludzie masowo otwierają produkty, których nie kupują. Nie zdają sobie sprawy chyba, jakie to ma znaczenie.. Albo właśnie dobrze o tym wiedzą, ale mają to gdzieś..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację ludzie są różni i niestety Ci ostatni, o których wspomniałaś również często się zdarzają

      Usuń

Podobał Ci się post? A może przeciwnie, bardzo Ci się nie podobał. Komentuj, każdy komentarz jest dla mnie cenny. Jeśli obserwujesz bloga, nie musisz dawać znać, na pewno Cię znajdę i Twojego bloga :):)