piątek, 13 marca 2015

Yves Rocher. Elixir 7.9. Serum i krem pod oczy

Cześć!

Kobiety, które urodziły dzieci po raz pierwszy dzielą się na dwie grupy: takie, które są rozpieszczane przez swoje dzieci i takie, które w darze otrzymały małego terrorystę. Tak się "cudownie" składa, że należę do tej drugiej grupy i od ośmiu miesięcy nie śpię. Oczywiście trochę się to na mojej skórze odbiło i postanowiłam jej zaoferować coś ektra - najlepiej dla 50 latek. Znalazłam fantastyczne opinie na temat kremu pod oczy Yves Rocher Creme Riche i pomimo ceny (miałam 40% zniżkę, więc stwierdziłam, że jakoś to zniosę) postanowiłam go zakupić, by ratować swoją skórę przed totalnym upadkiem.
Jednak Pani sprzedawczyni postanowiła zaoferować mi inne rozwiązanie. Poniekąd uczyniła mi duży komplement oferując ten produkt, gdyż jest on dla kobiet 30+ i jak stwierdziła nic mocniejszego nie potrzebuję. Kochana! Jesteś wielka - miód na serce niedospanej kobiety! 


Ale do rzeczy. Otrzymałam serum Elixir 7.9 ze zniżką 40%, a do tego gratis krem pod oczy. I jakie wrażenia?

  • Estetyka opakowania - eleganckie ciemnozielone, zwłaszcza szklana buteleczka serum robi wrażenie i przede wszystkim szalenie elegancko i luksusowo wygląda na półce. Serum aplikuje się pipetką, zaś dość oryginalny aplikator ma krem pod oczy - są to trzy małe kuleczki, które mają za zadanie rozprowadzić produkt po oku masując je przy tym delikatnie

Co więcej pudełko, w którym znajduje się produkt stanowi również ulotkę, co jest bardzo pro-ekologiczne i stosowane przez coraz większą ilość firm kosmetycznych. W przypadku serum rzeczywiście jest wersja po polsku, natomiast w przypadku kremu pod oczy ulotka jest w języku francuskim i niemieckim.


  • konsystencja - w przypadku serum to lekkie elegancko pachnące mleczko - szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. W przypadku kremu pod oczy jest to również lekka emulsja z mnóstwem błyszczących drobinek. Niestety moim ułomnym aparatem nie udało się uchwycić tych drobinek, ale rzeczywiście delikatnie rozświetlają oko, nie jest to natomiast nachalne, czy w złym guście
  • skład - przede wszystkim bez parabenów, olejów mineralnych i sztucznych barwników (oprócz kremu pod oczy, który takowy barwnik posiada). Co więcej: składniki roślinne tj. m.in. sok z aloesu, betaina, olej sezamowy, hydrolat z rumianu rzymskiego, oligosacharydy z pectin jabłka, Inositol z ziaren ryżu, nagietek, woda z oczaru, ekstrakt z jabłka, olej rycynowy 


DZIAŁANIE SERUM
  • co obiecuje producent? już po jednym dniu zmarszczki są spłycone! rzeczywistość? Może rzeczywiście widać to w testach in vitro, na żywca trzeba poczekać jakiś tydzień, ale rzeczywiście minimalne spłycenie zmarszczek staje się zauważalne. 
  • Po tygodniu producent obiecuje rewitalizację i wygładzenie skóry, zaś po miesiącu: wyraźne odmłodzenie i zeneretyzowanie. Niestety wyraźnego odmłodzenia nie zauważyłam, a niestety przez miesiąc nie mogłam stosować serum na całą twarz, bo choć lekkie to niestety po dwóch tygodniach  troszkę zapchało mi strefę T.
  • Po nocy z serum rano buzia rzeczywiście była gładka i miła w dotyku
  • Serum tuż po nałożeniu lekko szczypało przez ok. 5 minut, natomiast mnie to nie przeszkadza
  • serum tworzy początkowo powłoczkę taką trochę kleistą, ale po kwadransie się wchłania całkowicie i pozostaje gładka i jedwabista skóra.
  • Pod krem (aktualnie lekki krem brzozowy Sylveco) nie nadaje się dla mojej mieszanej cery - jest zdecydowanie za ciężki, sprawdza się natomiast pod filtr Uriage Hyseac
  • Być może kupię, ze względu na redukcję zmarch pod oczami, aczkolwiek cena regularna odstrasza




DZIAŁANIE KREMU POD OCZY
  • Producent obiecuje zmniejszenie opuchlizny - ciężko mi to ocenić, bo nie ufam takim obietnicom i co rano pluskam twarz lodowatą wodą, co nie tylko likwiduje opuchnięcia, ale i dodatkowo ujędrnia i poprawia ukrwienie. Producent zaleca również trzymanie kremu w lodówce, co popieram, bo rzeczywiście może zadziałać jak chlust zimną wodą. 
  • Redukuje cienie i rozświetla spojrzenie - tak rzeczywiście, ale to jest bardziej zaleta połyskujących drobinek, które działają lekko jak rozświetlacz. i są fajnym gadżetem pod makijaż. 
  • Delikatnie masuje - no oczywiście w końcu ma kulki masujące ze stali nierdzewnej, które są za to odpowiedzialne, choć nie przepadam za takimi gadżetami, wolę wklepywanie, które uważam za bezpieczniejsze dla delikatnej skóry pod oczami. 
  • Żadnego spektakularnego ujędrnienia, czy nawilżenia nie zauważyłam na zmarchy zaś zdecydowanie lepsze jest serum, gdzie rzeczywiście widać efekty.  
  • Co więcej kulki są denerwujące, nie poruszają się sprawnie po skórze, co powoduje niepotrzebne jej ciągnięcie. Zdecydowanie lepiej sprawdzają się roll ony z jedną dużą kulką. 
  • Nie kupię więcej.
Ogólnie rzecz ujmując serum mnie pozytywnie zaskoczyło, choć ze względu na małe zapychanie będę go używać pod oczy, na policzki i szyję. Faktycznie redukuje zmarszczki i za to jestem mu wdzięczna.

Zaś krem pod oczy sprawia wrażenie gadżetu i zdecydowanie jest mniej efektywny od serum, więc w mojej opinii szkoda na niego pieniędzy.


Co fajne, ale już nie dotyczy sensu stricte samego produktu. Mianowicie zarówno na stronach, jak i w ostatniej Zielonej Księdze Urody wydawanej przez Yves Rocher jest instrukcja wmasowywania kosmetyku tak, aby zoptymalizować jego działanie. 


To taka uboga wersja japońskich masaży twarzy, ale wierzcie mi, że już po kilku dniach odpowiedniego nakładania kosmetyku efekty widać zarówno w ujędrnieniu jak i w nawilżeniu cery i przede wszystkim w absorpcji kosmetyku. Dodatkowo cera jest lepiej ukrwiona, a przez to również nabiera żywego zdrowego kolorytu. Niby nic, a jednak warto!

A czy Wy znacie tę serię? Lubicie? A może polecacie inne kosmetyki Yves Rocher?

Kate :)

6 komentarzy:

  1. Ja polecam krem z serii Hydra Vegetal ale koniecznie w wersji żel-krem. Daje niesamowity komfort nawilżonej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O super, dzięki za rekomendację, lubię żelowe konsystencje latem

      Usuń
  2. serum mnie kusi;) wogóle nie mam nic z YR - oczywiscie obserwuje;) i bede często zaglądac pozdrawiam kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że jest skuteczne, aczkolwiek Ty że swoją wiedzą pewnie ukrecić potrafisz jeszcze lepsze :)

      Usuń
  3. Stosuję z tej serii krem rewitalizujący usuwający oznaki zmęczenia do skóry normalnej i mieszanej. Na razie wiele na jego temat nie powiem, gdyż stosuję go 2gi dzień;) Jedyne co mogę na razie powiedzieć to, że ma zbyt intensywny zapach. Przy nakładaniu na twarz jest to fajne, zapach jest bardzo ładny, ale później jest to męczące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać jak się sprawdzi

      Usuń

Podobał Ci się post? A może przeciwnie, bardzo Ci się nie podobał. Komentuj, każdy komentarz jest dla mnie cenny. Jeśli obserwujesz bloga, nie musisz dawać znać, na pewno Cię znajdę i Twojego bloga :):)