czwartek, 2 kwietnia 2015

Czas dla siebie - raj utracony?

Witajcie!



Dziś będzie nie kosmetycznie. W ten "uroczy" poranek wiosenny naszła mnie ochota na przemyślenia.

Czas wolny, czas dla siebie, czas, kiedy mogłam o wybranej przez siebie porze usiąść z kawą przy książce, czy z winem przed telewizorem, wyjść na miasto na całą noc, pobuszować pół dnia po sklepach, czy zrobić sobie wieczorne, długie spa - ten czas minął. Oczywiście nie minął bezpowrotnie, bo liczę, że za kilka lat powróci, ale teraz ten czas nie należy do mnie. Należy do naszego Bączka. 


I tak od 9 miesięcy mój czas dla siebie wygląda następująco. W czasie drzemki, a trwa to max 2 razy i max po półtorej godziny, a z reguły krócej, staram się ogarnąć mieszkanie (w bałaganie nie odpoczywam), a właściwie przelecieć piorunem przez mieszkanie, zrobić kawusię, opłacić jakieś rachunki, zrobić listę zakupów, wstawić obiad, napisać posta, zerknąć na ulubione blogi, poszukać w necie ciekawych aranżacji, bo wciąż urządzamy mieszkanie, poczytać wieści ze świata, bo wypadałoby być na bieżąco. A w międzyczasie umalować paznokcie i modlić się, aby Bączek się nie obudził, bo wtedy wiadomo nie wyschną bez naruszenia struktury i malowanie szlak trafi. Te paznokcie to mój luksus i jestem z siebie dumna, że ostatnio udaje się mi je zrobić. Nigdy nie spodziewałam się, że potrafię tak szybko i precyzyjnie pomalować paznokcie - kiedyś zajmowało mi to kilka godzin! Jeśli się uda to wezmę do ręki książkę i przeczytam kilka zdań, może nawet znajdę czas na ukochaną jogę. Jeśli nie to trudno - a z reguły muszę odpuścić i ewentualnie zostawić to na wieczór, gdy Bączka przejmuje tata - taka męska godzinka jeszcze przed kąpielą. Wtedy to ja ogarniam mieszkanie ponownie, prasuję i jeszcze może jakąś maseczkę na twarz sobie trzasnę to chłopaki będą mieć ubaw. 

Tata jest super-tatą i super-mężem, więc udaje mi się czasem wyskoczyć do kosmetyczki na depilację - sama robić tego nienawidzę, a że kosmetyczkę mam tuż obok na osiedlu to korzystam.  Są dni, kiedy udaje mi się wyskoczyć na typowo babskie zakupy, ale pędzę wtedy przez galerię handlową jak oszalała  - bladego pojęcia nie wiem dlaczego? Młody ma fantastyczną opiekę przecież? No ale - myślę sobie - może chciałby się do cyca przytulić? Albo jest głody i nie ma apetytu na nic poza mleczkiem? Wszystkie matki tak mają? 

Młody usypia ostatecznie tak około 22 i wtedy jest czas dla nas: może na książkę, może na film, kąpiel. Ale z reguły omawiamy kilka spraw, kąpiemy się i idziemy spać, bo wkrótce młody wstanie, bo jeść, bo zęby, bo chce się przytulić i tak co dwie, trzy godziny. Miesiąc temu obejrzeliśmy połowę "Idy" (zasnęliśmy), czekamy na siły witalne, aby obejrzeć część drugą. A kiedyś oglądaliśmy kilka filmów tygodniowo i czytaliśmy kilka książek miesięcznie...I jogę uprawiałam co drugi, trzeci dzień, a nie góra raz w tygodniu.

A zatem mój czas wolny zależy od dobrej woli mojego dziecka. I tak jestem dumna z tego, że mogę wraz z moim dzieckiem załadować zmywarkę, zrobić pranie, czy nawet czasem zrobić obiad, o ile procedura jest krótka i młody się nie znudzi . Ciekawi go szalone kółeczko pralki, jasne światełko zmywarki i fakt, że może już sam do tych rzeczy dostać rączką. Szalenie ciekawią go garnki, w których bulgoczą różniste rzeczy. Dla niego to forma zabawy i bardzo się z tego cieszę, bo nie muszę już tych rzeczy robić w tzw. własnym czasie wolnym.

Czy brakuje mi wolności i swobody? Oczywiście! I to bardzo. Czy żałuję? Absolutnie nie! Bączek to przystojniak jakich mało z rozbrajającym uśmiechem, bez którego już nie wyobrażam sobie życia.  I którego postępy w rozwoju są tak motywujące i uszczęśliwiające, że serce rośnie! Zabrzmiało górnolotnie? Bo takie jest :)



Kate :)




10 komentarzy:

  1. Bardzo sympatyczny post, takie atrakcje jeszcze przede mną, na razie ciszę się pełną wolnością :) no prawie, w końcu Mąż już jest ;) Dobrze wiedzieć, że jest coś co wynagradza utratę pełnej swobody ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). No tak jak jest mąż to ciut wolność ograniczona, w sumie on też bez cyca wytrwać czasem nie może ;P

      Usuń
  2. ja mam 4 latke i 8 miesieczna gwiazde teraz moge powiedziec ze czas dla mnie to rarytas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, raczej nie sypiają w tym samym czasie :) Ale muszę Ci pogratulować, bo znajdujesz czas na pasję, którą szczegółowo i precyzyjnie dzielisz się na blogu przy okazji dokumentując licznymi zdjęciami. A i zawsze znajdujesz czas, aby wejść na blogi obserwowane :) I pomyśleć, że oprócz tego musisz jeszcze zrobić milion innych rzeczy. Szalenie dzielna z Ciebie dziewczyna

      Usuń
  3. Tak, znam ten schemat doskonale, gdy 10 miesięcy temu na świat przyszła moja córka, życie wywróciło się do góry nogami - wolny czas dla siebie to nie lada wyczyn, szczególnie w okresie ząbkowania i choroby, jednak mąż dzielnie mi pomaga :) są momenty, kiedy padam ze zmęczenia i z rozrzewnieniem wspominam czasy wyjścia do kina, do knajpy, spotkania ze znajomymi czy nieplanowany wypad na weekend gdzieś w Polskę. Jednak nie zamieniłabym macierzyństwa za nic na świecie, a każdy uśmiech mojego dziecka jest mi w stanie wynagrodzić każdy trud :) od kilu dni zaczęła mówić "mama" i jest to jak miód na moje serce :) czego można w życiu chcieć więcej, skoro od 10 miesięcy mam już wszystko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekam z utęsknieniem ba pierwsze mama :) I pierwsze poporodowe wyjście do kina też - mam nadzieję że już w tym miesiącu się to uda

      Usuń
  4. Dlatego właśnie macierzyństwo zupełnie mnie nie pociąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem, że nie zwlekałam z decyzją, to trudna decyzja i ogromne zmiany w życiu

      Usuń
  5. Ech... tak właśnie słyszałam, że mamy mają ostro dozowany czas dla siebie. Ja jeszcze maleństwa nie mam, czasu dla siebie mam dużo, ale nie wiem czy dobrze go wykorzystuję - czasem mam wyrzuty że zamiast zadbać o dłonie siedze przed monitorem, ale bardzo lubię zaglądać na blogi i podczytać co nie co :)

    Obserwuję i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strudelka, też tak miałam i nadal mam, że mój czas wolny wykorzystuję nieefektywnie, ale myślę sobie, że skoro wykorzystuję ten czas dla przyjemności to wykorzystuję go efektywnie :)

      Usuń

Podobał Ci się post? A może przeciwnie, bardzo Ci się nie podobał. Komentuj, każdy komentarz jest dla mnie cenny. Jeśli obserwujesz bloga, nie musisz dawać znać, na pewno Cię znajdę i Twojego bloga :):)