poniedziałek, 13 lipca 2015

Cacka i katastrofy miesiąca, czyli szybki przegląd nowych nabytków i urodzinowej wizyty u fryzjera...

Witajcie Kochani!

Wieki mnie tu nie było z racji, o których pisałam w ostatnim poście, ale ciut się stęskniłam i postanowiłam na chwilę się objawić i podzielić tym i owym. Mam nadzieję, że lato upływa Wam błogo i rozkosznie. U mnie przyjemności mieszają się z obowiązkami i lato upływa jak na huśtawce raz dobrze raz źle. 

marine collagen SERUM


A urodowo? No cóż. Zacznijmy od największej przyjemności, która w finale stała się największą katastrofą ostatniego miesiąca.
Moja boska siostra postanowiła na urodziny zafundować mi wizytę u swojego fryzjera. No bosko! Nic tak nie poprawia humoru kobiecie niż wizyta u fryzjera, za którą nie musi płacić. Po fryzurze u mojej siostry byłam przekonana, że babeczka naprawdę zna się na rzeczy, jest dokładna i precyzyjna. O Boże jak ja się pomyliłam. Co się stało? Moje włosy zostały obcięte o jakieś 7 -8 cm za krótko!!!! W efekcie jestem chłopczycą! Co więcej zamiast jednolitego chłodnego koloru blond na mojej głowie pojawiły się gruuubaśne pasemka w kolorze burym i blado cytrynowym - jak jakaś baba, która wyszła od fryzjera z lat 90. Dodało mi jakieś 15 lat, jeśli nie więcej. Pobiegłam do domu, nałożyłam drogeryjną farbę (tak tak wiem, nie robi się takich rzeczy), która dzięki Bogu zadziałała poprawnie i teraz mam w miarę normalny kolor, aczkolwiek bez fioletowego szamponu ani rusz, bo robi mi się na głowie rozkoszne żółtko. Ale i tak jest lepiej. Teraz obficie smaruję włosy olejem kokosowym i rycynowym, aby pobudzić ich wzrost i je ciut zregenerować. Jak tylko odrosną jakieś 2 -3 cm pędzę do mojego fryzjera niech mi przywróci mój wiek. 

Kontynuując temat katastrof przedstawiam Wam dwa kity do demakijażu: L'Oreal żel micelarny do demakijażu oczu oraz nawilżający płyn micelarny Hydra Vegetal Yves Rocher. O ile oba produkty ze zmywaniem podkładu (mineralnego) jako tako sobie radzą, o tyle z tuszem do rzęs bylejak i to delikatnie mówiąc. Najbardziej zaskoczył mnie L'Oreal, który w moim przekonaniu tusze tej marki powinien zmywać doskonale, a tu taki bubel. Yves Rocher z kolei tuszu niemal nie rusza, a jeśli już się to uda to panda murowana. Mieszam ten płyn z olejkiem i wtedy daje radę. Dużym plusem L'Oreala jest delikatność, zaś Yves Rocher poziom nawilżenia, który rzeczywiście czuć na skórze.

YVES ROCHER HYDRA VEGETAL

Przyzwoitymi zakupami okazały się: balsam z Sylveco brzozowy z betuliną, peeling Yves Rocher z bazylią i cytryną oraz męski żel pod prysznic z linii zapachowej Hoggar z Yves Rocher. 

Balsam z Sylveco stał się moim letnim ulubieńcem bardzo szybko. Jest leciutki, cudnie się wchłania, świetnie nawilża, nie zapycha...no i ten skład sylvecowski....cud miód. Skóra jest miękka, elastyczna i naprawdę doskonale nawilżona. A najlepszą wieścią jest to, że produkty +SYLVECO pojawiły się w sprzedaży w aptece naprzeciwko mojego miejsca zamieszkania. Po prostu cudnie.

Peeling Yves Rocher nie jest co prawda nie wiadomo jakim cudem, bo pomimo widocznej ogromnie ilości naturalnych drobinek to i tak giną one w żelu i nie ma on wystarczającej mocy peelingującej. Nie mniej jednak miło się go używa, a co więcej uwielbiam taką linię zapachową. 

Niewątpliwie hitem zapachowym jest męski żel pod prysznic Hoggar z Yves Rocher. Oczywiście używa go mój szacowny małżonek, a pachnie przy tym tak, że wodzi mnie na pokuszenie jak jakąś niewyżytą nastolatkę ;-P

Nowym nabytkiem, którego jestem ciekawa jest preparat do usuwania skórek Sally Hansen - podobno hit. Zobaczymy

Sylveco balsam, SALLY HANSEN


Ciekawym produktem pielęgnacyjnym okazał się kolagen morski marki Ava, widoczny na pierwszym zdjęciu. Miał mi zastąpić serum Bioliq, które świetnie ujędrniało moją skórę, ale kobieta zmienną jest, więc szukałam czegoś nowego. Wydybałam więc w Rossmannie to serum i muszę przyznać, że dla skóry 30+ sprawdzi się pod kątem lekkiego ujędrnienia. Serum jest wodniste i bardzo dobrze się wchłania, skóra jest leciutko napięta i gładka. Nie mniej jednak na tę chwilę Bioliq nadal sprawdza się lepiej pielęgnacyjnie.

Nieprzyjemne wieści mam o Pharmaceris S 50+. Niestety okazało się, że stosując go zgodnie z zaleceniami ....w polskim słoneczku się opaliłam...chodząc raczej w godzinach przedpołudniowych i wieczornych :(. Jak tylko zatem wykończę to opakowanie wracam do mojego filtru Uriage Hyseac. W związku z tym opaleniem i zaznaczeniem moich przebarwień zakupiłam mydełko Wardi Shan na przebarwienia. Już go kiedyś miałam i byłam naprawdę zadowolona z jego właściwości rozjaśniających i pielęgnujących, więc nie miałam oporów przed wydaniem 29 pln na kostkę.

Sally hansen do usuwania skórek

Niestety też w związku z tym niekontrolowanym opaleniem podkład Annabelle Minerals stał się ciut za jasny i muszę go tonować innymi odcieniami. 



A teraz niekosmetycznie....Dwa ciekawe ciuszki nabyłam również w +Lidl. W większości ubrania z Lidla są na mnie za duże, ale tym razem i dla siebie coś upolowałam. Wzorzysta kopertowa spódnica w rozmiarze xs - leży doskonale i spodenki z koronką - niestety nie te dla dorosłych, lecz te dla dzieci. S-ka dla dorosłych okazała się być za luźna. Ale dziewczęca wersja jest doskonała, poza tym na tyłku nie widać, że to dla dzieci, dopiero w środku widać gumeczkę do regulowania i rozmiar wg wzrostu :). Noszą się doskonale.

lidl ubrania


Z okazji urodzin dostałam również biżuterię robioną ręcznie - oryginalna, niesztampowa i w moich ulubionych letnich barwach. Uwielbiam takie cudeńka. O autorce możecie poczytać na jej blogu.



Pokrótce to tyle u mnie w dziedzinie  mody i urody. 
Mam nadzieję, że czymś Was zaciekawiłam.

Czy któryś z produktów wpadł Wam w oko?

A co u Was w kwestii nowości?


Pozdrawiam

Kate :)

17 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem tego preparatu do skórek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, bardzo dużo dobrego o nim słyszałam i czytałam

      Usuń
  2. O matko... jak ja bym chciała, żeby ciuchy z lidla były dla mnie za duże :DDDDD
    Ale gdyby wszystkie były takie cudnie szczupłe jak Ty to nikt by tego piękna nie doceniał! Tak więc poświęcę się, by Twoja figura mogła bardziej błyszczeć :DDDD
    Balsam sylveco jest wspaniały, uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, gdybym przy moim wzroście (158 cm) nosiła większy rozmiar to łatwiej byłoby mnie przeskoczyć niż obiec :D

      Usuń
    2. Ja dużo wyższa nie jestem, ale nadrabiam szerokością :P
      Czymś nadrabiać trzeba! :D

      Świetne kolczyki!

      Usuń
    3. Dziękuję :) Niestety ciut za małe (znów coś za małego mam) uszy mam, więc średnio się układają.

      Usuń
    4. I tym oto sposobem oprócz zazdrości w grubasach wzbudziłaś też zazdrość w osobach z dużymi uszami :DDD
      Ty to potrafisz :DDD

      Usuń
    5. To siedzę już cicho...popracuje nad tymi rymami dla Ciebie, bo wygrać planuję

      Usuń
    6. hahahahaaaa :)))
      zaczynasz czuć rymy jak widzę :DDD
      pracuj, pracuj :) alaffia czeka!

      Usuń
  3. Kosmetyki Sylveco niezawodne.
    Z fryzurą szkoda że nie wyszło. Teraz w tych salonach to nigdy nie wiadomo.
    Mydełko na przebarwienia przydało by mi się także. Ja niestety juz opalona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydełko polecam, działa, ale pod warunkiem właściwego stosowania zgodnie z instrukcją. Fryzurę nadganiam, aby szybciej rosła i już jest lepiej

      Usuń
  4. Prześliczne kolczyki :)
    http://loveecosmetics.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie w zasadzie nic nowego ale uwielbiam, ten puder mineralny ;-)
    http://womansexlife.pl/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu wielbicieli tych minerałków by się znalazło

      Usuń
  6. Próbowałaś już Witaminę C z Avy? :) Też fajnie ujędrnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie i pewnie nie spróbuję. Od witaminy C wymagam czegoś innego, a brak Info o jej stężeniu na opakowaniu może świadczyć o tym, że jest jej znikoma ilość. A ha potrzebuję stężenia min. 10%

      Usuń

Podobał Ci się post? A może przeciwnie, bardzo Ci się nie podobał. Komentuj, każdy komentarz jest dla mnie cenny. Jeśli obserwujesz bloga, nie musisz dawać znać, na pewno Cię znajdę i Twojego bloga :):)